Standard TV?

Drukuj

Redaktor Warzecha może być jedyną osobą na świecie, której podoba się PiS i której nie podoba się TVN. Zaproszony do studia ma prawo to powiedzieć, użyta metafora nikogo nie obrażała, oddawała jego punkt widzenia. Chamska insynuacja, że jest przez PiS opłacany, to tani numer z czasów komuny, gdzie wszyscy niechętni władzy byli „opłacani przez imperialistów”.

Jestem zbulwersowany po obejrzeniu „Z dnia na dzień” w TVP INFO z (częściowym) udziałem Łukasza Warzechy. Nie pierwszy to raz, kiedy jestem zbulwersowany po programie z jego udziałem, ale zdecydowanie pierwszy, w którym to prowadzący, a nie Warzecha jest powodem mojego wzburzenia.

Programy tego typu, są tworzone w konwencji, w której zaprasza się publicystów o rozbieżnych poglądach, komentujących bieżące wydarzenia z różnych perspektyw. Prowadzący z zasady zachowuje neutralność, ewentualny spór pozostawiając gościom.

W programie, który oglądałem, Warzecha skrytykował sposób relacjonowania przez TVN prezydenckiej konwencji Dudy, porównując zaś konwencję PO na której poparła ta partia urzędującego prezydenta do tej PiS-owskiej użył  analogii  motoryzacyjnej, zestawiając poloneza i  porsche 911, na niekorzyść  rządzących.

Wypowiedź wyraźnie zirytowała prowadzącego, który zapytał Warzechę, czy  nie bierze pieniędzy za udział w kampanii Dudy.

Zatkało mnie. Czegoś takiego nie widziałem. Czy istnieje jakiś prawny zakaz krytykowania poziomu imprez, w których bierze udział prezydent ? Czy publiczna telewizja uznaje stwierdzenie,  że opozycja zorganizowała lepszą konwencję od władzy jako obrazę najwyższych organów państwa?

Abstrahuję od meritum, bo nie ma żadnego znaczenia. Redaktor Warzecha może być jedyną osobą na świecie, której podoba się PiS i której nie podoba się TVN.  Zaproszony do studia ma prawo to powiedzieć, użyta metafora nikogo nie obrażała, oddawała jego punkt widzenia.  Chamska insynuacja, że jest przez PiS opłacany, to tani numer z czasów komuny, gdzie wszyscy niechętni władzy byli „opłacani przez imperialistów”. Nikt w telewizji publicznej nie ma prawa w taki sposób podważać wiarygodności publicysty który  wypowiada swoją opinię.  W programie było naruszenie podstawowych standardów, owszem, przez dziennikarza prowadzącego.

Kiedy zdarza mi się występować z Warzechą w takich programach, jestem „tą drugą stroną”. W sytuacji, jaką zobaczyłem wczoraj, czułbym się zobligowany zwykłą przyzwoitością, by stanąć po jego stronie.

@Marcin_Celiński

Czytaj również