Quo vadis KODzie?

Drukuj

Już w ubiegłym roku Platforma Obywatelska patrzyła na PiS jak królik na kobrę – świadoma, że może przegrać i kompletnie tą świadomością sparaliżowana. Nie była przygotowana ani na zwycięstwo ani na klęskę wyborczą. W rządy PiSu weszliśmy z opozycją podzieloną pomiędzy  duży klubem  partii kompletnie rozbitej i zdemobilizowanej, pozbawionej przywództwa i koncepcji działania (PO) oraz małym, nadrabiającym braki pracowitością i ambicją (Nowoczesna). Czyli bez przeciwwagi dla rządzących, bez atrakcyjnego rdzenia który mógłby przyciągać i mobilizować, zarządzać opozycją.

Polityka ma wiele cech rynkowych – jedną z nich jest pojawianie się podaży, gdy tylko pojawia się popyt. I tu pojawił się KOD. Gdyby KODu nie było, należałoby go natychmiast wymyślić.

Naturalnej potrzeby reakcji na działania PiSu nie potrafiły zagospodarować i przejąć partie parlamentarne – być może nawet nie miały na to szansy, skupione na nieustannym dzieleniu i „odróżnianiu się”  a nie łączeniu i kompromisach. A może nie chciały tego zrobić ze zwykłego kunktatorstwa – nie wierząc w masowy ruch obywatelski w obronie wartości, o których mało kto przez lata pamiętał i podnosił publicznie.

A jednak ruch powstał, na ulicach Warszawy i wielu innych miast dziesiątki tysięcy ludzi błyskawicznie zorganizowały się pod zupełnie nowym logo i bez udziału znanych polityków – ci dopiero poniewczasie zorientowali się, że jest fala wznosząca na której warto być.

KOD w założeniu będący protestem wobec rządów PiS paradoksalnie osłabił opozycję parlamentarną, a przynajmniej zepsuł samopoczucie jej liderom – dzisiejsze badania opinii publicznej nie dają PO czy Nowoczesnej szans na samodzielne pokonanie PiS w wyborach, wskazują za to KOD jako symbol, na który zagłosowałaby wystarczająca liczba Polaków, by rząd zmienić.

KOD ma dwie drogi – obie trudne. Jedna to rola „spinacza” opozycji, jej siły pozaparlamentarnej niezwiązanej z konkretną partią. Na realizację tej drogi wskazuje powołanie koalicji Wolność Równość Demokracja, do której dołącza kto żyw, za wyjątkiem PO, która jak widać nerwowo szuka okazji do popełnienia spektakularnego samobójstwa.

Druga droga to polityczność – stworzenie z czasem partii, komitetu wyborców, który zdominuje niepisowską część sceny politycznej. To oczywista duża pokusa – także dla liderów ruchu, ale także zagrożenie – wprowadzenie mechanizmów partyjnych z całą pewnością skonfliktuje wewnętrznie ruch, wyhamuje bezinteresowny entuzjazm, będący obecnie silą KODu na rzecz gry interesów i osobistych ambicji.

Wiele zależy od liderów ruchu – jaki kierunek nadadzą mu dziś i jak bardzo konsekwentni będą w jego utrzymywaniu. Nie mają jednak wpływu na wszystko – dziś, gdy mamy 3 lata do wyborów parlamentarnych rola spajających opozycję jest naturalna – ale jakie decyzje należałoby podjąć, kiedy wybory będą tuż, tuż, za kilka miesięcy a układ sondażowy będzie jak dziś – Nowoczesna i PO mniej więcej po równo, ale dużo niżej notowane od PiS, który  z premią wynikającą z systemu wyborczego będzie się szykować na kontynuację rządów?

Twitter @Marcin_Celiński

Facebook https://www.facebook.com/marcelinski

Moim gościem w dzisiejszym programie „4 strony” o 19:10 w TVP INFO będzie Mateusz Kijowski, lider KOD.kod

Czytaj również