Patriotyzm fiskusa

Drukuj

Szefowie resortu naradzali się z dyrektorami izb skarbowych. Na naradzie tej ustalili, że 80% kontroli w roku 2015 ma się zakończyć ukaraniem, a urząd skarbowy, który normy tej nie zrobi będzie redukował zatrudnienie. Czyli – urzędniku skarbowy – chcesz mieć nadal pracę? No to człowieka my ci podamy, a ty znajdź paragraf.

 

W  sylwestrowej Gazecie Wyborczej ukazał się wywiad z wiceministrem finansów, Januszem Cichoniem, zatytułowany: „Patriota płaci podatki w Polsce. Wiceminister finansów zapowiada kontrole”.

Drugi człon tytułu nie zdziwi nikogo, kto prowadzi działalność czy firmę w Polsce – cóż bowiem poza kontrolami może zapowiedzieć przedstawiciel fiskusa? Nie będę nawet dworował sobie z narzędzi sprawdzania poziomu patriotyzmu, bo sprowadza się ono w projektowanej  klauzuli generalnej do urzędniczego rozstrzygania wszelkich wątpliwości na niekorzyść podatnika. Wywiad p. ministra sprowadził mnie do refleksji nt. patriotyzmu urzędników ministerstwa finansów. Z dwóch powodów – pierwszy to taki, że oczekiwałbym od urzędników państwowych patriotyzmu, jako ważnego motywu działania. Drugi to taki, że każdy oczekujący jakiejś postawy od innych – powinien zacząć od siebie.

Z pobieżnej analizy wynika, że z patriotyzmem urzędników fiskusa nie jest najlepiej. Czytam oto w Gazecie Prawnej z 3 stycznia 2015, że szefowie resortu naradzali się z dyrektorami izb skarbowych.  Na naradzie tej ustalili, że 80% kontroli w roku 2015 ma się zakończyć ukaraniem, a urząd skarbowy, który normy tej nie zrobi będzie redukował zatrudnienie. Czyli – urzędniku skarbowy – chcesz mieć nadal pracę? No to człowieka my ci podamy, a ty znajdź paragraf.

W cywilizowanym kraju urzędnik, który wymierzyłby a priori, że 8 na 10 kontrolowanych podatników na pewno popełni wykroczenie w przyszłym roku, miałby bez porównania większe problemy niż poseł Nowak mierzący czas czy minister Sikorski mierzący kilometry.  Retorycznie zapytam – ciekawe jak to u nas będzie?

W cywilizowanym kraju taki urzędnik byłby momentalnie oskarżony o brak patriotyzmu i działanie na rzecz wypchnięcia przedsiębiorców z kraju – bo jak ma się czuć podatnik, który w momencie otrzymania informacji o kontroli ma 80% pewności, że zostanie ukarany mniejsza o to   za co?

flaga

Patriotyzm jest oczywiście silnym uczuciem, często silniejszym od instynktu samozachowawczego, szczególnie w warunkach walki, poświęcania własnego życia. Ale w imię czego, w warunkach pokoju oczekujemy od przedsiębiorców świadomego wystawienia własnej firmy na działanie polskiego fiskusa? Kto o zdrowych zmysłach, mając coś do stracenia, zdecyduje się to stracić na rzecz wykonania planu kar  przez Ministerstwo Finansów?

Jeśli minister finansów oczekuje patriotyzmu od podatników, niech zacznie od siebie i swoich urzędników. Wyobrażam sobie, że patriotycznie nastawiony minister, zwołuje szefów izb skarbowych i przekazuje kilka zasad:

– bądźcie uczciwi wobec podatników. Nie komplikujcie bardziej tego, co i tak jest prawem skomplikowane

– kontrolujecie po to, by wykryć nieprawidłowości, a nie po to, by wymierzyć 80% kar

– zastanówcie się 10 razy, zanim w wyniku waszej działalności ktoś zawiesi czy zlikwiduje firmę, która daje miejsca pracy i wpływy podatkowe. Po likwidacji nie będzie ani jednego ani drugiego

– wymierzajcie kary adekwatne do naruszenia prawa i tylko wtedy, kiedy jesteście pewni, że prawo zostało naruszone.

– pamiętajcie, że podatnicy to wasi pracodawcy, a wy pełnicie służbę publiczną. Jeśli jednych zlikwidujecie a innych wygonicie za granicę – wasza praca straci sens i dopiero wtedy będą redukcje zatrudnienia.

– zależy nam, żeby jak najwięcej firm płaciło podatki w Polsce. Nie przeszkadzajcie im w tym, jeśli już nie potraficie pomóc.

Takie wyobrażam sobie przesłanie z narady ministra finansów – patrioty z szefami skarbówki. Stawiam każde pieniądze na to, że patriotycznie traktowani przedsiębiorcy wykazali by się zaskakującym stopniem patriotyzmu podatkowego.

Twitter @Marcin_Celiński

Czytaj również