Panie Premierze, niech Pan jedzie do Brukseli

Drukuj

                Był rok 2007. Jarosław Kaczyński był premierem, Roman Giertych reformował polską edukację na swoją miarę, Andrzej Lepper wywijał się z pułapek i prowokacji przygotowanych przez kolegów z rządu, Zbigniew Ziobro z Mariuszem Kamińskim na konferencjach prasowych pokazywali krok po kroku, jak przestępcy wpadają w sidła supersłużb.

Był rok 2007 i szaleństwo rządów PiS LPR Samoobrona sięgnęło apogeum. I wtedy Pan, Panie Premierze  obiecał, że będzie inaczej. Że Polska może być otwartym państwem, wyzwolonym z oków przerośniętej biurokracji, że może funkcjonować bez aresztów wydobywczych, prewencyjnej inwigilacji. Że można przełamać bariery w budowie autostrad, że można uwolnić przedsiębiorczość Polaków.

To zadziałało. Przed komisjami wyborczymi ustawiały się kolejki. Polacy odrzucili IV RP i dali Panu wielki mandat zaufania.

Przez te lata miał Pan wiele szczęścia – to Pańska wielka zaleta, szczęście w polityce jest potrzebne. Polskę ominęły najgroźniejsze efekty kryzysu, środki europejskie napędzały inwestycje infrastrukturalne.

Mamy rok 2013. Mamy państwo z biurokracją przerośniętą – mimo braku nowych zadań struktury urzędnicze rosną i rosną. Mamy państwo w którym zamyka się na podstawie wątpliwych doniesień obywatela na 8 miesięcy,  nie prowadząc w tym czasie żadnych czynności śledczych. Miał zmięknąć? Mamy państwo, które świadczy pomoc reżimowi Łukaszenki w prześladowaniu białoruskiej opozycji. Wydalamy uchodźców politycznych na pewne represje, niepomni własnych nieodległych doświadczeń.

Pański rząd zbudował autostrady, którym brakuje mostów, a ich wykonawcy, mimo jednych z wyższych cen w Europie, bankrutują. Zbudowano stadiony, które już wymagają kosztownych remontów. Zbudowano lotnisko, na którym nie wolno lądować ze względów bezpieczeństwa. Ja wiem, że ani Pan ani marszałek Struzik tego betonu nie wylewaliście, ale to Pan dziś jest szefem przedsiębiorstwa o nazwie Polska.

Pański rząd konserwuje i wspiera system emerytalny oparty na studniach bez dna – KRUS i ZUS. Nie podjęliście wysiłku próby naprawy tego systemu – robicie jedynie kolejne zamachy na nasze pieniądze zgromadzone w OFE, przywracając niewydolny w perspektywie zmieniających  relacji demograficznych model odziedziczony po PRL.

Pański rząd konserwuje klientelistyczno- klanowy system obsadzania stanowisk w nieustannie rozrastającym się aparacie państwowym i parapaństwowych agencjach i funduszach.

Pański rząd chciał przystąpić do ACTA, dopiero protesty odwiodły was od tego zamiaru. Pańska partia blokuje legalizację związków partnerskich, blokuje każdą zmianę prawa poszerzającą wolności obywatelskie i autonomię jednostki.

Pański rząd nie przedstawił Polakom żadnej wizji na najbliższe lata. Pan opowiada o ciepłej wodzie w kranie – panie premierze, gaz od Rosjan dla jej podgrzania potrafimy sobie kupić bez Pana. Tak a propos – jaka jest Pańska wizja polityki energetycznej?

Pan już wie, co jest jedynym, co łączy Pańską partię. Pan może rekonstruować rząd  – żonglować Schetynami i Gowinami, to ma znaczenie dla zabaw wewnątrzpartyjnych, dla nas, obywateli, nie ma żadnego.

Pamięta Pan, jak razem kpiliśmy z Jarosława Kaczyńskiego, kiedy chciał sądzić się z niemiecką gazetą za kartoflane porównanie? Pan dziś się sądzi z Urbanem o żart primaaprilisowy, Pański protegowany minister usiłuje zastraszyć krytykujący go tygodnik astronomicznymi kwotami odszkodowań. Pańscy totumfaccy mówią o spisku mediów przeciw PO.

Wszystko wskazuje na to, że jest Pan wypalony i nie ma pomysłu na kolejne lata rządzenia. Wtedy, w 2007 dał Pan nam nadzieję na lepszą Polskę, dziś tę nadzieję Pan blokuje. W 2007 roku prowadził Pan do zwycięstwa nad PiSowską wizją państwa – dziś Pan przybliża jej restytucję.

Panie Premierze – niech Pan już jedzie do Brukseli. Obiecujemy być dumni z Polaka – szefa Komisji Europejskiej. Być może tam, nowe zadania wyzwolą w Panu uśpioną energię.

Tu jest Pan gwarantem braku reform i braku zmian. Tu jest Pan gwarantem trwania Pańskiej partii w marazmie i klinczu ideowym. Może bez Pana PO znajdzie inny sens istnienia, niż trwanie przy władzy. Może rząd znajdzie odwagę do podejmowania decyzji. Może parlament znajdzie w sobie siłę do uchwalania koniecznych zmian, do nadążania za sytuacją społeczną.

Polska potrzebuje zmian, uwolnienia innowacyjności, poszerzania sfery wolności obywatelskich i gospodarczych  – Panie Premierze, niech Pan to zrobi dla nas, niech Pan jedzie do Brukseli.

Czytaj również