O Wałęsie i szafie IPN

Drukuj

walesaTrudno mi pisać o Lechu Wałęsie. Poza 4 czerwca 1989 roku nigdy nie popierałem Wałęsy i jego pomysłów. Oczywiście był wyborem drugich tur – w 1990 i 95 – ale nigdy z entuzjazmu, zawsze trochę na siłę.

Ale dziś trudno nie pisać o Wałęsie, bo zmasowany atak na b. prezydenta jest jakimś „grande finale” sączonych od lat tez o występku i spisku jako fundamencie III Rzeczypospolitej. Najlepszą ilustracją dzisiejszych wydarzeń była wypowiedź obecnego prezydenta, który z nieskrywaną radością, wręcz entuzjazmem, skomentował „szafę Kiszczaka” mniej więcej w stylu: To właśnie III RP – oparta na kłamstwie!

Wałęsa od 1995 roku faktycznie nie istnieje w bieżącej polityce – jeśli już to irytująco: albo palnie coś homofobicznego, albo kogoś chce pałować, bo demonstruje, zdaniem b. prezydenta, niesłusznie.  Tego Wałęsy lubić się nie da. Pewnie trudno byłoby też polubić młodego robotnika ze stoczni, który na początku lat 70-tych, jak sam twierdzi, „coś tam podpisał”.

Można nie lubić szefa wielkiej Solidarności – ale szanować trzeba. Bo Wałęsa swój wielki moment miał w 1982 roku – kiedy naciskany, kuszony, nie poszedł na współpracę z komunistami, nie stworzył „neoSolidarności” – a przecież wtedy daliby mu za to wszystko, czego by zażądał. Drugi wielki moment to 1989 – kiedy wziął na swoje barki uwiarygodnienie umowy okrągłostołowej, to wymagało wiele odwagi; dużo łatwiejsze byłoby trwanie w oporze i śpiewanie antykomunistycznych pieśni.

Zgadzam się z krytykami III RP: Magdalenka, Okrągły Stół – to był układ. Tak jest, to był układ, i to bardzo dobry dla Polski. Komunistom dawał drogę wyjścia z twarzą z impasu – poprzez przekazanie władzy i stopniową autodekompozycję reżimu – nam dawał wolność i otwierał drogę do niepodległości. Nigdy nie zrozumiem żalu, że nie polała się krew, że doszliśmy do wolności bez ulicznej strzelaniny.

Największą nieuczciwością dzisiejszej narracji jest wiązanie ewentualnej współpracy z SB młodego Wałęsy z jego późniejszą działalnością publiczną, sugerowanie esbeckich motywacji takich czy innych działań. Gontarczyka i Cenckiewicza trudno podejrzewać o sympatię do b. lidera Solidarności – a ci wyraźnie piszą w swojej książce, że po 1976 roku Wałęsa konsekwentnie odmawiał jakiejkolwiek współpracy z bezpieką.

Wiązanie działalności Wałęsy z jego domniemanym uwikłaniem na początku lat 70 ub. wieku służy zdeprecjonowaniu III RP  – jako tworu esbeków i ich agentów. To uzasadnienie dla obalania tego państwa i ukonstytuowania jakiegoś nowego.

Nie lubię porównywania Wałęsy do Piłsudskiego – Komendant był postacią innego, niepowtarzalnego formatu – ale PiS i ich zaplecze prasowe można spokojnie porównać do przedwojennej endecji, epatującej współpracą Naczelnika z wywiadem austriackim, sugerującej korzenie II RP w układzie z von Beselerem,  opisującej ze szczegółami specjalną linię telefoniczną łączącą Belweder z Kremlem…

Można próbować manipulować historią w bieżącej publicystyce, ale zmienić jej się nie da – Wałęsa, czy go lubimy, czy nie, pozostanie symbolem wolności, odzyskania przez Polskę niepodległości, wyrwania się z bloku sowieckiego. A ci, którzy dziś próbują to deprecjonować – też oczywiście przejdą do historii, jak przeszli do historii endeccy gęgacze międzywojnia – zawsze w cieniu głównego bohatera.

Twitter @Marcin_Celiński

Facebook https://www.facebook.com/marcelinski

Czytaj również
  • Katajama

    Rozumiem, że stanięcia na czele skutecznego puczu w obronie przed zdemaskowaniem TW „Bolek” nie należy wiązać z pracą TW „Bolek”, bo to nieuczciwość? Logiczne!

  • Zofia D. Sochacka

    I pomyslec obrazaja Walese, sa tacy TCHORZE jak kaczynski, czy agen ruski macierewicz wraz z popierajacy ich pisoidalni tchorze boja sie 6 000 uchodzcow