Gorzka sól 11.11.11.

Drukuj

Artur Zawisza w Gazecie Wyborczej 9.11.2011 („11.11.11 – sól polskiego patriotyzmu”) wygłosił pochwałę marszu pod znakiem miecza Chrobrego, jaki  ma mieć swoją kolejną odsłonę 11 listopada – podnosząc tradycje ruchu narodowego, predestynujące ponoć szczególnie tenże właśnie ruch  do celebrowania  Święta Niepodległości.

Nie będę komentował historycznych wywodów p. Zawiszy – pewnie można by spierać się, czy to faktycznie  ruch narodowy pierwszy zauważył siłę społeczeństwa obywatelskiego – ale bezspornym jest, że potrzebę niepodległości tenże ruch dostrzegł ostatni – nie licząc oczywiście komunistów, którzy takimi problemami w ogóle głowy sobie nie zawracali.  Narodowcy antyszambrowali w przedpokojach carskich urjadników wtedy, kiedy niepodległość – właśnie ta, świętowana każdego 11 listopada – wykluwała się w głowach i czynach ludzi, z których zapewne wielu do definicji Polaka według  Dmowskiego czy Strońskiego kompletnie nie pasowało.

W Rzeczypospolitej niezbywalnym prawem jest demonstrowanie poglądów przez każdy ruch społeczny, który uznaje że ma cokolwiek do przekazania. Wybór symboliki 11 listopada przez neoendeków jest w kontekście historycznym dosyć zabawny – ale to ich problem.

Obrażanie rodaków o odmiennych poglądach jest marnym sposobem, na budowę silnej Polski. Niedopuszczalne są stwierdzenia p. Zawiszy na temat ubiegłorocznej manifestacji przeciwników faszyzmu „(…)ci nagłupsi przebrali się w pasiaki z obozów koncentracyjnych (…)” – jaką wyższość intelektualną prezentują ci w oficerkach, z mieczykami Chrobrego – symbolem przedwojennego wybijania szyb w żydowskich sklepach i gett ławkowych? Narodowcy i Ruch 11 listopada mają takie same prawa do celebrowania w sobie właściwy sposób Święta Niepodległości – bo to jest nasze wspólne, wszystkich wolnych Polaków święto. Takim Polakiem jest zarówno Zawisza jak i występujący w tekście jako ucieleśnienie destrukcji – Biedroń.

Problemem manifestacji narodowców jest niesiona przez nie agresja i nietolerancja – nieakceptowalna w Polsce XXI wieku. Takie zachowania były na porządku dziennym w czasach świetności endecji – ale chyba czas zauważyć, że w rozwoju społecznym i świadomości obywatelskiej jesteśmy w innej epoce.

Dwa wątki przebijają przez tekst A. Zawiszy – pogarda dla systemu, który powoduje że endecy nie rządzą i dzielenie Polaków na właściwych i niewłaściwych.

Zawisza przemyca w swoim tekście dzisiejszy sposób widzenia Polski przez  swoje środowisko – antynomię demokracji przedstawicielskiej i narodu „(…)”Ustawy przyjmowane są przez ciała przedstawicielskie narodu. Jednak żywy i samoświadomy naród musi formułować swoje oczekiwania w debacie społecznej prowadzonej oddolnie i spontanicznie. W chwilach kryzysowego napięcia w szczególności trzeba wypowiadać je na ulicach.(…)” Znakomita definicja działania w warunkach totalitarnych czy autokratycznych – ale w państwie demokratycznym   oznacza deprecjonowanie systemu, w którym poglądy Polaków na sposób uprawiania polityki i programy partii decydują o układzie sił w parlamencie i co za tym idzie decyzjach przez legislaturę podejmowanych.

Podział Polaków wygląda wg. A. Zawiszy tak: (…)Kiedy jedni w najlepsze clubbingują, inni są sztucznie oburzeni, a jeszcze inni palikotyzują się kontrkulturą, to młodzież spod znaku miecza Chrobrego wyznaje swą miłość Polsce (…) – no i? A cóż wspólnego ma clubbing z miłością lub nie do ojczyzny? W jakiś sposób to się wyklucza? Patriotyzm zabrania fascynacji kulturą inną od obrazów Matejki? Są granice szaleństwa – naród to nie zakon o ścisłej regule – naród to deklaracja serca i różne, naprawdę przeróżne, formy ekspresji tego uczucia. Nie wiem, dlaczego  uczczenie święta dobrą imprezą w klubie ma być gorszym wyrazem patriotyzmu od wykrzykiwania pod pomnikiem Dmowskiego nacjonalistycznych haseł.

Artur Zawisza w swoim promującym, jak rozumiem marsz tekście, przedstawił argumenty dla których nie warto do tej demonstracji się przyłączyć.  Narodowcy swoje skrajne poglądy starają się opakować w biało-czerwoną flagę i wpoić nam, że ich idee i polskość są tożsame. Biało-czerwona jest także moją flagą , chowanie za nią archaicznego nacjonalizmu, dzielenia Polaków, nietolerancji i pogardy dla demokracji – jest  obrażaniem tego święta i jego symboli. Jeśli to ma być sól patriotyzmu – to jest strasznie gorzka i kompletnie nienadająca się do spożycia.

Czytaj również
  • Artur Zawisza

    Marcinie z Lublina,

    oczywiście się nie zgadzam, ale dziękuję za kulturalną polemikę. Trzymaj się liberalnego kursu i nie zbaczaj na bezdroża partyjnego koniunkturalizmu.

  • http://www.celinski.net.pl Marcin Celiński

    Arturze z Lublina,
    dziękuję za komentarz -różnimy się od przeszło 20 lat, ale zawsze cenię poziom na jakim możemy to robić.