Golgota i wolność

Drukuj

ocenzurze               Konsekwencja miłościwie nam panujących w sprawach światopoglądowych jest zaskakująca.  Nie ma takiego ograniczenia wolności wypowiedzi, którego by nie zaakceptowali jawnie lub milcząco, przywilej ten zachowując dla ministrów rozmawiających we własnym gronie po sześciu wódeczkach.

Rząd, który nie radzi sobie z najazdem wrażych zastępów  krwiożerczych kelnerów (piszących prawdopodobnie obcym alfabetem), chętnie korzysta z „obywatelskiego” wsparcia przy organizacji obrony przed zagrożeniem dla państwa poważniejszym, jakim byłoby wystawienie sztuki Golgota Picnic, obco zupełnie nazywającego się Rodrigo Garcii.

Piszę „byłoby”, bo w wyniku wysiłków zjednoczonych sił kurialno-kibolskich do prezentacji sztuki w Poznaniu nie dojdzie. Jak napisał prezydent Poznania – treść sztuki może obrażać także wartości „poznańskie” – nowe, acz jak widać znaczące na mapie wartości, które możemy obrazić.

Muniek Staszczyk kiedyś śpiewał, że miastem rządzą biskup z komisarzem – dziś musiałby zrewidować poglądy, komisarze ministra Sienkiewicza nie istnieją, dziś miastem rządzą biskup z gniazdowym lokalnego klubu piłkarskiego.

Reakcją na ewidentne pogwałcenie konstytucyjnie gwarantowanej swobody wypowiedzi, w tym artystycznej, miało być przedstawianie, czytanie scenariusza sztuki w wielu miastach polskich. I w wielu dojdzie, choć są miasta, gdzie czujne kurie interweniują i tak jak w podległym prezydentowi Centrum Kultury w Lublinie, event zostaje odwołany. Mam uzasadnione podejrzenia, że Garcia mógł naruszać też jakieś lubelskie wartości.

Łatwo stwierdzić, jaką drogę przebyliśmy w ciągu siedmiu lat rządów PO – od rozbudzonych nadziei na poszerzanie sfery wolności osobistych po nierespektowanie wolności dawno zapisanych w konstytucji i ustawach, przy pełnej bezczynności – czyli aprobacie – instytucji odpowiedzialnych za praw naszych strzeżenie. Minister Sienkiewicz aprobuje skandaliczne decyzje poznańskiego komendanta policji. Ministrowi Arłukowiczowi prof. Chazan i spółka śmieją się w nos, ogłaszając publicznie nieposłuszeństwo wobec prawa, biskupi regulują cenzurą prewencyjną co może, a co nie może być wystawione, prezydenci miast posłusznie wykonują kurialne nakazy a kibole podsuwają nam wszystkim  pod nos pięści, na wypadek, gdyby ktoś nie rozumiał dostatecznie konieczności podporządkowania się poleceniom lokalnych ajatollahów.

Gratuluję samopoczucia lewicy – od Krytyki Politycznej do Jacka Żakowskiego – broniących rządu Tuska, a podpisujących się pod listami protestacyjnymi w sprawie „Golgoty”. Bronicie ludzi, którzy z premedytacją i konsekwentnie ograniczają nasze wolności, bronicie ministra, który zagubił się w drodze do Białegostoku i zapewne nadal błądzi pokrzykując po tamtejszych kniejach. Ten układ, ta klasa polityczna tkwi mentalnie w XIX wieku, ich jedyny  teatr to msza, wysłuchiwana bez refleksji nad jej przesłaniem. Dla nich każdy tekst, wywołujący  skrzywienie na twarzy powiatowego wikarego, to obrazoburstwo.

Nie ma szans na poszerzenie strefy wolności – dziś musimy bronić konstytucji – bronić jej przed rządem, prezydentami miast, biskupami i kibolami. Po 25 latach od odzyskania wolności dostajemy ciągłe dowody, że nie jest dana na zawsze – a na okrągłą rocznicę znowu zabrano nam jej część.

Twitter @Marcin_Celinski

Czytaj również