Był pucz…

Drukuj

Eufemistycznie nazywamy to „postprawdą”, zapominając, że chodzi o zwykłe, ordynarne kłamstwo. Kłamstwo, które stało się podstawą działania obecnej władzy, kłamstwo tym bardziej groźne, że od jakiegoś czasu można odnieść wrażenie, że twórcy kłamliwej propagandy szczerze wierzą w swoje dzieło. Nawet nie przyjmują do wiadomości, kiedy ich projekcje się nie sprawdzają – zastępują je nowymi, bardziej absurdalnymi, jeszcze groźniejszymi.

puczDo listy porażających sukcesów obecnej władzy dopisać dziś należy stłumienie puczu. Obwieścił to sam Prezes na łamach jednego z organów partyjnych. Siłą spokoju uśmierzył „pucz 16 grudnia” by obronić demokrację i państwo prawa. Tak powiedział,  jak sądzę wywiad był autoryzowany (jeśli nie podyktowany), więc słowa szefa partii należy potraktować jako autentyczne i wypowiedziane bardzo serio.

Jestem liberałem, którego pomysł siłowego przejmowania władzy odstręcza z natury, ale jednocześnie jako człowiek uważający się za  w miarę spostrzegawczego głęboko zaniepokoiłem się tym, że ja puczu nie dostrzegłem. Musiał Prezes udzielić wywiadu, bym się o grozie sytuacji dowiedział.

W samej rozmowie o kuchni służb wykrywających przewrót było niewiele – no może tyle, że przygotowano kanapek nad podziw dużo. A kanapka – jak powszechnie wiadomo- to chleb powszedni wywrotowców – rządzący mają stabilnie gorące posiłki z zupami na czele, ostatecznie sałatki – tylko puczysta je w sejmie kanapki!

Zacząłem kojarzyć fakty – przecież były oznaki puczu! Bohaterskiemu red. Sakiewiczowi odcięto prąd w domu i nie chciano naprawić – informował przecież na twitterze. Karnowscy demaskowali szczwany plan opozycji, która walcząc niby to o dostęp dziennikarzy do parlamentu, skrycie projektowała wprowadzenie przez tych dziennikarzy „jako ich gości” bojowników antypisowskich. Czyż uczynienie z sejmu koszar policyjnych nie jest oznaką wojny domowej? A telewizja publiczna – tu ostatni, niezaprzeczalny dowód – od miesięcy funkcjonuje jak narzędzie propagandowe jakiegoś stanu wyjątkowego! W dodatku sygnał telewizyjny był zakłócany w taki sposób, że puenty obnażającej działania KOD i opozycji nie mógł zobaczyć sam Ojciec Redaktor z AszDziennika…

I cóż z tego, że mieszkanie red. Sakiewicza to mało strategiczny punkt, że dziennikarze żadnych gości do sejmu wprowadzać nie mogą i nigdy nie mogli, że policja heroicznie broniła parlamentu, którego nikt nie atakował… Zdaniem wodza partii rządzącej był pucz…

Eufemistycznie nazywamy to „postprawdą”, zapominając, że chodzi o zwykłe, ordynarne kłamstwo. Kłamstwo, które stało się podstawą działania obecnej władzy, kłamstwo tym bardziej groźne, że od jakiegoś czasu można odnieść wrażenie, że twórcy kłamliwej propagandy szczerze wierzą w swoje dzieło. Nawet nie przyjmują do wiadomości, kiedy ich projekcje się nie sprawdzają – zastępują je nowymi, bardziej absurdalnymi, jeszcze groźniejszymi.

Wśród wielu zagrożeń, jakie przyniósł nam PiS jest także to słownikowe – przez lata zmieniając znaczenie słów – hańba, zdrada, dobra zmiana to pojęcia trwale  ośmieszone, splugawione partyjną propagandą, dziś zmieniają nam znaczenie słowa pucz. Kiedy stanie się coś naprawdę ważnego, tragicznego – nie będzie słów, by to opisać, bo wszystkie już zostały zdewaluowane.

Wszystkie oznaki puczu – od lęków nocnych ministra Błaszczaka, poprzez mobilizację policji, aż po wzmożenie  rządowych oraz prywatnych mediów wspierających rządzącą partię – są wytworzone przez władzę. Władzę, która bardzo chce obyć się bez opozycji – zarówno w uchwalaniu budżetu jak i w organizacji puczów.

Twitter @Marcin_Celiński

Facebook https://www.facebook.com/marcelinski

Czytaj również
  • Marek Kolczyk

    Spontan opozycji był tak prawdziwy jak „śmierć” Diduszki,ponadto może by pan zważył słowo „pucz’ i słowo „zamach” którym opozycja szermuje wobec władzy niczym bolszewik nahajem.Znaj proporcje mos panie…